Na wstępie przepraszam za dłuższą nieobecność. Ostatnie 2 miesiące były dość trudne - dziewiąty miesiąc ciąży i pierwszy miesiąc z maleństwem;) A do tego nie udaje mi się wkleić do posta żadnych zdjęć z komputera (ktoś wie dlaczego?)!
Ale przerwa trwa już za długo, wiec postanowiłam zamieścić post mimo niedospania i braku zdjęć;)
Aby osłodzić sobie i rodzinie ciężkie chwile a równocześnie powoli wracać do formy, używam ostatnio wiecej mąki razowej i, o dziwo, niektóre wypieki na tym zyskują. Na przykład świetne ciasteczka z orzechami, czekoladą i płatkami owsianymi. Spróbujcie sami! Niedługo kolejne przepisy z mąka razową.
Ciasteczka z fistaszkami i czekoladą Trufli (przepis lekko zmodyfikowany)
3/4 szkl. mąki pełnoziarnistej
1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
135g miękkiego masła
1/2 szkl. brązowego cukru
2 łyżki białego cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego lub ekstraktu z wanilii
1 jajo
3 łyżki mleka
1 szkl. płatków owsianych
50g gorzkiej czekolady, posiekanej
1 szkl. niesolonych orzeszków ziemnych
Masło zmiksować z cukrami, wanilią, jajkiem i mlekiem, wsypać mąkę i proszek, zmiksować. Dodać płatki, zmiksować jeszcze raz, wmieszać lekko posiekane orzechy i czekoladę. Układać kopczyki wielkości orzecha włoskiego na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i piec w 160st. przez 15 min. Zdjąć z blachy po lekkim przestudzeniu.
Smacznego!
Przy stole...
Moje przeżycia kulinarne
niedziela, kwiecień 29, 2012
piątek, luty 10, 2012
Karnawałowo - pączki wiedeńskie w wersji mini
Coś dla tych, którzy lubią pączkowe szaleństwa, a do tego niestraszne im kulinarne wyzwania. Pączki wiedeńskie, zwane też hiszpańskimi. Z racji braku szprycy nie są to u mnie śliczne gniazdka, tylko nieregularne paluchy, ale smak ich jest nadal ten sam - delikatne, lekko chrupiące, puste w środku. Znikają w mgnieniu oka. Zrobione są z ciasta parzonego, takiego jak na karpatkę, więc nie jest to nic trudnego. Bardzo polecam. Przepis z Moich Wypieków.
Pączki wiedeńskie
20 dag mąki
10 dag masła
4 jajka
szczypta soli
olej do smażenia
W garnku zagotować szklankę wody z masłem i szczyptą soli. Zmniejszyć ogień i na wrzątek jednym ruchem wsypać przesianą mąkę, cały czas energicznie mieszając (ja mimo wszystko zdejmuję na ten czas garnek z ognia). Ucierać ciasto, aż będzie gładkie i zacznie odstawać od ścianek garnka. Ostudzić. Ciasto zmiksować z wbijanymi kolejno jajkami.
Ciasto można przełożyć do szprycy cukierniczej, ale ja po prostu układałam dwoma łyżkami paski ciasta na papierze do pieczenia posmarowanym lekko olejem. Teraz papier należy pociąć na kwadraty, tak żeby na każdym był pasem ciasta (będzie łatwiej rzucać na tłuszcz).
Olej rozgrzać w szerokim rondlu. Partiami wkładać pączki (papierem do góry, a po 1 minucie go usunąć - lekko odchodzi). Smażyć 4 - 5 minut z każdej strony, olej powinien mieć temperaturę około 180ºC (zobaczycie po pierwszych paru sztukach, czy pączki się nie palą lub nie są surowe w środku). Wyjąć, osączyć na bibule.
Polać lukrem zrobionym z cukru pudru roztartego z gorącą wodą i sokiem z cytryny (ok. 3/4 szkl. cukru pudru, 2 łyżki wody, łyżka soku).
I już, smacznego!
Etykiety:
Bez pieczenia,
Ciasteczka,
Ciastka,
Na słodko,
Smażone,
Zrób to sam
piątek, styczeń 27, 2012
Ciasto czekoladowe - duże, tanie i dobre
Zainspirowana akcją Bei Czekoladowy Weekend chciałam upiec jakieś proste ciasto czekoladowe. Takie którego jest dużo (trzeba czasem coś zanieść sąsiadowi, który regularnie użycza mi swojej biblioteki), jest swojskie, codzienne, tanie i dobre. Myślałam, myślałam, aż przypomniałam sobie stary przepis od koleżanki. To jest to! Murzynek bez czekolady, z małą ilością masła, a jaki wysoki, jaki smaczny! Nawet nie trzeba wyjmować wagi. Polecam!
Ciasto czekoladowe
średnia blacha prostokątna
2 niepełne szkl. cukru
1 łyżeczka cukru waniliowego
4 jajka
trochę mniej niż pół kostki masła
Powyższe składniki zmiksować.
Dodać:
2,5 - 3 szkl. mąki
3/4 szkl. kakao
1 1/2 łyżeczki sody
duża szczypta soli
trochę więcej niż 1 1/2 szkl. zimnej wody
Zmiksować. Przelać do wyłożonej papierem do pieczenia lub natłuszczonej blachy i piec ok. 1h w 180 st., aż do tzw. suchego patyczka.
Podawać z zimnym mlekiem.
Smacznego!
czwartek, grudzień 29, 2011
Szybki Sylwester - caramel popcorn
Bez względu na to, czy urządzamy Sylwestra u siebie, czy idziemy do przyjaciół, dobrze jest przygotować coś, co robi się szybko, jest tego dużo i wszystkim smakuje:) Ponieważ ja idę do znajomych, chcę coś wziąć ze sobą, ale nie mam ochoty jechać przez całe miasto z blachą ciasta na kolanach. A nawet z plastikowym pudełkiem! Pojadę z reklamówką, a co! W środku będzie duużo pysznego, słodkiego, chrupiącego popcornu w karmelu. Jest on naprawdę pyszny i uzależniający. Polecam wszystkim!
Caramel popcorn
1 mała torebka kukurydzy do prażenia
1 szkl. brązowego cukru
1/2 szkl. masła
1/4 golden syropu lub ew. sztucznego miodu
1/2 łyżeczki soli
1/2 łyżeczki soli oczyszczonej
Upraż ziarna kukurydzy w dużym garnku. Na dno garnka wlej 2 łyżki oleju, wrzuć ziarna i zakryj pokrywką; nie otwieraj dopóki popcorn nie przestanie strzelać; potrząsaj garnkiem co chwila, żeby ziarna się wymieszały.W rondelku podgrzej wszystkie składniki oprócz sody i kukurydzy. Doprowadź do wrzenia, mieszając, na małym ogniu. Zmniejsz ogień i pogotuj chwilę bez mieszania. Po 5 minutach dodaj sodę, zdejmij z ognia. Wylej wszystko na popcorn i wymieszaj. Wysyp popcorn na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piecz w 100 st. przez ok. 45 minut. Co jakiś czas przemieszaj. Uważaj żeby nie piec za długo, bo wtedy popcorn robi się gorzki. Wyjmij i odstaw do ostygnięcia.
Proporcje składników nie są bardzo istotne. Chodzi o to, żeby zrobił się sos karmelowy, który oblepi naszą kukurydzę. Spróbujcie!
Etykiety:
Domowe słodycze,
Proste,
Przekąski,
Zrób to sam
środa, grudzień 21, 2011
Prezenty na szybko - domowy likier Bailey's
Lubię robić różnego rodzaju przetwory, nalewki i likiery, chociaż najczęściej ich nie spożywam, tylko rozdaję. Likiery domowej roboty to świetny pomysł na uroczy prezent. Warunkiem jest ładna butelka, a taką trudno kupić, chyba że się chce wydać majątek na karafkę, a to już może być prezent sam w sobie. Ja więc cały rok zbieram butelki:) W tym roku postanowiłam wypróbować przepis na likier Bailey's, z bloga Kwestia Smaku. Likier wzbogaciłam tylko szczyptą gałki muszkatołowej i cynamonu, by nadać mu świątecznego charakteru. Smak okazał się bardzo zbliżony do oryginału a łatwość i szybkość wykonania jest wielkim plusem podczas przedświątecznej gorączki.
Polecam i wesołych świąt!
Domowy likier Bailey's
500 ml wódki
puszka mleka skondensowanego słodzonego
3/4 szkl tłustego mleka
1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
szczypta cynamonu
szczypta gałki muszkatołowej
Puszkę mleka skondensowanego zalać wodą i gotować 2 godziny pod przykryciem, wystudzić (najlepiej zostawić na noc). Kawę rozpuścić w odrobinie wrzątku. Wszystko razem zmiksować, przelać do butelki i gotowe!
Etykiety:
Alkohole,
Na prezent,
Napoje,
Proste,
Przetwory,
Zrób to sam
wtorek, grudzień 13, 2011
Sernik czekoladowo-orzechowy
Każda rodzina ma swoje kulinarne tradycje, szczególnie widoczne na święta. Bardzo lubię tę powtarzalność, czekanie na z góry ustalone menu, ale też lubię wprowadzać jakieś nowe elementy, które będą miłą odmianą, szczególnie gdy chodzi o desery. Tę część obiadu zawsze traktowano u nas po macoszemu, nikt nie przepadał za tradycyjnymi makowcami i struclami, może jedynie sernik pojawiał się zawsze na świątecznym stole. Jako że mi od paru lat przypadła w udziale rola cukiernika, próbuję trochę rozruszać to słodkie towarzystwo. Rok temu hitem był sernik czekoladowo-orzechowy. Fani Nutelli powinni być zachwyceni. Jest naprawdę dobry.
Sernik czekoladowo-orzechowy
spód:
2 opakowania herbatników Petit Buerre
50 g orzechów laskowych
2 łyżki syropu orzechowego do kawy (można pominąć)
3/4 kostki masła, roztopionego
masa:
0,5 kg twarogu mielonego President (z Biedronki), można użyć innego
2 jaja
1/3 szkl. cukru
100 g gorzkiej czekolady
2 łyżki syropu orzechowego lub Nutelli (można pominąć)
Orzechy podprażyć na suchej patelni, delikatnie usunąć skórkę, posiekać, część zmielić lub rozbić drobno w moździerzu. Herbatniki drobno pokruszyć, połączyć z jeszcze ciepłym masłem, syropem i orzechami. Spód małej tortownicy wyłożonej folią lub papierem do pieczenia wylepić masą.
Jaja zmiksować z cukrem na puszystą masę. Czekoladę rozpuścić, lekko przestudzić, zmiksować z masą jajeczną, twarogiem i syropem lub Nutellą.
Przykryć folią aluminiową i piec pół godziny w 150 st., po czym zdjąć folię i dopiekać 20 minut w 170st., aż środek się zetnie, ale nie będzie całkiem nieruchomy. Schłodzić, przed podaniem można oprószyć kakao.
Smacznego!
A oto co jeszcze polecam na świąteczny stół:
Na wędlinkę - pieczony boczek
Do przystawek - domowe ciabatty
Na deser - tort czekoladowy, piernikobrownie
piątek, listopad 18, 2011
Pigwa o zapachu niezwykłym
Widzieliście kiedyś na bazarze małe, żółte, poobijane owoce podobne do niewyrośniętych jabłek? To owoce pigwowca. Owoce tego krzewu są brzydkie, bardzo twarde i strasznie kwaśne. A do tego mają mnóstwo pestek. Czy może być z nich jakiś pożytek? Ooo, kochani! Te owoce mają niesamowity aromat. Pachną jak cudowne egzotyczne kwiaty. Trzeba tylko znaleźć sposób na wydobycie tych zapachów. A olejki zapachowe najlepiej wydobywa alkohol, cukier i czas.
Moja nalewka jeszcze nie jest gotowa, ale już smakuje nieziemsko.
Pestki pigwy posłużą do przygotowania pestkówki - nalewki przypominającej w smaku likier amaretto, idealnej do aromatyzowania deserów takich jak tiramisu.
Pigwówka
1 kg owoców pigwowca
1 litr wódki
ok. 1/2 kg cukru
Owoce umyć, przekroić na pół, wydrążyć gniazda. pestki odłożyć (o nich później). Pokroić na jak najcieńsze plasterki. Układać je w słoju warstwami, zasypując każdą warstwę cukrem (ostatni musi być cukier). Odstawić na 2-3 dni, mieszając od czasu do czasu, żeby puściły sok a cukier się rozpuścił. Do słoja wlać wódkę i odstawić w ciemne miejsce na 2 miesiące. Następnie zlać płyn, a owoce zasypać jeszcze cukrem. Sok, który się wytworzy wlać do płynu i odstawić na kolejne 2 miesiące. owoce można wykorzystać do deserów.
Jeśli nie zalejemy owoców alkoholem, będziemy mieć cudowny syrop do herbaty, polewania lodów czy aromatyzowania kremów.
Pestkówka czyli amaretto dla ubogich:)
1 szklanka pestek pigwowca
500 ml wódki (w oryginale 250 ml spirytusu)
250 ml wody
250 g cukru
Wodę i cukier umieścić w rondlu i gotować, aż cukier się rozpuści. Ostudzić. Do słoja wsypać pestki, zalać syropem cukrowym i wódką. Odstawić na 3 tygodnie. Przecedzić i odstawić na 1 miesiąc w ciemne miejsce.
Miałam w domu tylko wódkę i to mało, więc zrobiłam nalewki na wódce i z połowy porcji. Można również zrobić je na spirytusie, zmniejszając jego ilość.
P.S. Przepraszam ewentualnych czytelników (są tacy?) za długą nieobecność... Dużo ostatnio mam na głowie, przynajmniej jak na mnie:/
Etykiety:
Alkohole,
Na prezent,
Napoje,
Owoce,
Przetwory,
Przyprawy,
Zrób to sam
Subskrybuj:
Posty (Atom)